fbpx

CHRZEŚCIJAŃSTWO A WEGETARIANIZM

Zdarzają się w społeczeństwie opinie, że pomiędzy chrześcijaństwem a wegetarianizmem zachodzi wewnętrzna sprzeczność, której nie sposób pogodzić. Nie jeden raz spotkałam się już z przekonaniem, że katolik nie może stosować diety wykluczającej mięso i produkty pochodzenia odzwierzęcego. Media o ...

Zdarzają się w społeczeństwie opinie, że pomiędzy chrześcijaństwem a wegetarianizmem zachodzi wewnętrzna sprzeczność, której nie sposób pogodzić. Nie jeden raz spotkałam się już z przekonaniem, że katolik nie może stosować diety wykluczającej mięso i produkty pochodzenia odzwierzęcego. Media o profilu ogólnospołecznym ukazują nam liczne argumenty mające z jednej strony ilustrować wrogość Kościoła katolickiego względem ruchów wegetariańskich i wegańskich, a z drugiej – potwierdzające, że wegetarianizm i weganizm są ideologiami sprzecznymi z nauką Jezusa Chrystusa.

[źródło: Pixabay.com, autor: Gerd Altmann]

Z kolei wśród samych wegetarian zdarzają się osoby głoszące pogląd, iż katolickie przykazanie „nie zabijaj” dotyczy – bądź też powinno dotyczyć – także zabijania zwierząt. Piąte przykazanie biblijnego Dekalogu, zawarte na kartach Starego Testamentu, brzmiące dosłownie „Nie będziesz zabijał” (Wj 20,13), używa tu hebrajskiego słowa rasah – ‘zabójstwo, morderstwo’. Określenie to stosuje się bez wątpienia do umyślnego, świadomego, celowego pozbawienia życia człowieka przez człowieka – wyrazu tego w języku hebrajskim nie używa się nigdy w kontekście pozbawienia życia zwierzęcia.

Co ciekawe, rasah z piątego przykazania nie obejmuje też zabicia człowieka w walce, podczas wojny (takie znaczenie nosi słowo harag) ani pozbawienia człowieka życia w wyniku zastosowania kary śmierci (wówczas byłoby tu słowo hemit). Z punktu widzenia językowego katolickie piąte przykazanie mówi więc dosłownie: „nie zamordujesz  (świadomie i dobrowolnie) drugiego człowieka”. W Nowym Testamencie Jezus Chrystus poszerza ten zakaz, dodając mu nową wartość w świetle miłości, gdy mówi: „każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi” (Mt 5,21) – nadal jednak nie ma tu mowy o zakazie pozbawiania życia zwierząt.

Widać zatem wyraźnie, że nie mają podstaw biblijnych twierdzenia, iż zabijanie przez wyznawców religii chrześcijańskiej zwierząt w celu spożywania ich mięsa jest zachowaniem niezgodnym z tym, do czego tak naprawdę zobowiązuje ich wiara. No dobrze, ale czy, odwrotnie, powstrzymywanie się od jedzenia produktów odzwierzęcych jest postawą sprzeczną z nauką Kościoła katolickiego? Z pewnością nie ma najmniejszej sprzeczności pomiędzy katolicyzmem – ani też, szerzej, chrześcijaństwem – a dietą jarską. Chrześcijanin, katolik, może być wegetarianinem bez pozostawania w konflikcie z wyznawaną przez siebie wiarą. Gdyby było inaczej, czym można byłoby wytłumaczyć istnienie na całym świecie katolickich zakonów, w których przez wiele wieków – w niektórych przypadkach można mówić już o prawie tysiącletniej historii – mnisi całkowicie powstrzymują się od jedzenia mięsa?

[źródło: Pixabay.com, autor: John French]

Kościół katolicki nie jest przeciwny wegetarianizmowi rozumianemu jako określona forma odżywiania; stanowczo sprzeciwia się natomiast ideologiom opartym na wierzeniach sprzecznych z wiarą chrześcijańską. Jeśli zatem ktoś decyduje się na dietę jarską, powodowany miłością do Stwórcy, chęcią zadbania o własne zdrowie bądź pragnieniem ograniczenia cierpienia zwierząt – nie jest to w żadnym razie sprzeczne z chrześcijaństwem. Jeżeli natomiast ktoś powstrzymuje się od spożywania mięsa, na przykład, ze względu na wiarę w reinkarnację, z punktu widzenia chrześcijańskiego jest to postawa nieprawidłowa i stanowiąca duchowe zagrożenie, jako niezgodna z nauczaniem Jezusa Chrystusa.

Nauka katolicka sprzeciwia się także wszelkim skrajnym modelom odżywiania, które wiązałyby się z jawnym potępianiem osób żyjących inaczej. Nowy Testament reguluje tę kwestię jasno: „Ten, kto jada [wszystko], niech nie pogardza tym, który nie jada, a ten, który nie jada, niech nie potępia tego, który [wszystko] jada; bo Bóg go łaskawie przygarnął. […] Nie burz dzieła Bożego ze względu na pokarmy! Wprawdzie każda rzecz jest czysta, stałaby się jednak zła, jeśli człowiek, spożywając ją, dawał przez to zgorszenie. Dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina, i nie czynić niczego, co twego brata razi” (Rz 14,3.20n).

Sięgając znów do Biblii, zauważymy, że stworzony przez Boga pierwotny stan idealnego szczęścia panujący w Raju obejmował między innymi wskazania do diety jarskiej. Stworzyciel wyraźnie określa, że zarówno ludzie, jak i zwierzęta będą żywić się pokarmami pochodzenia roślinnego: „Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego
zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona” (Rdz 1,29n). Wers dalej czytamy jeszcze komentarz: „A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” (w. 31).

[źródło: Pixabay.com, autor: Randy Rodriguez]

Ten stan rzeczy uległ zaburzeniu w momencie grzechu pierwszych ludzi. Jak podaje Biblia, człowiek otrzymał od Boga pozwolenie na spożywanie mięsa i pokarmów odzwierzęcych po niemal całkowitym wyniszczeniu ludzkości w potopie – do ocalałej jako jedynej rodziny Noego Pan mówi: „Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko” (Rdz 9,3).

Dopiero po potopie Bóg mówi też ludziom: „Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie” (w. 2). Także i tutaj widać różnicę w stosunku do stanu pierwotnego, rajskiego szczęścia, który był prawdziwym Bożym pomysłem na świat. W koncepcji Stwórcy człowiek – stworzony na Jego obraz i podobieństwo – miał roztaczać nad całym stworzeniem swą opiekę w sposób podobny do tego, jak Bóg opiekuje się światem: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad  ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!” (Rdz 1,26) – w opisie panujących w Raju zależności pomiędzy ludźmi a zwierzętami nie ma mowy o żadnym strachu i lęku. Dopóki człowiek był obrazem Boga, noszącym w sercu podobieństwo do Niego, dopóty jego „panowanie” nad otoczeniem opierało się na miłości – nie lęku.

[źródło: Pixabay.com, autor: Sasin Tipchai]

Czytamy w Biblii też o tym, że ocalałemu z potopu Noemu Bóg powiedział: „Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką żywą istotą, która jest z wami; z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi” (Rdz 9,9n). Stwórca kocha całe swoje stworzenie, cieszy się nim – i broni go przed zagładą. Gdy Pan zaniechał planowanego wcześniej zniszczenia Niniwy, której mieszkańcy bardzo ciężko grzeszyli, uzasadnił to tak: „A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej, a nadto mnóstwo zwierząt?” (Jon 4,11).

W świetle powyższych cytatów, doprawdy, trudno byłoby znaleźć teologiczne uzasadnienie dla twierdzenia, że temu Bogu, w którego wierzą chrześcijanie, przykre może być zminimalizowanie cierpienia zwierząt poprzez  powstrzymywanie się od spożywania mięsa. Niczego też takiego Kościół katolicki nigdy nie głosił. Przeciwnie: zawsze przypominał o moralnej odpowiedzialności człowieka względem podległego mu świata przyrody i obowiązku roztaczania opieki przez człowieka nad stworzeniami. Postawa ta wynika z wiary, że człowiek jest osobą duchowo-cielesną, psychofizyczną, obdarzoną rozumnym umysłem i wolną wolą – dlatego właśnie ma możliwość i predyspozycje do świadomego i odpowiedzialnego kształtowania otaczającego go środowiska. Zawsze jednak nauka Kościoła katolickiego podkreślała wyższość człowieka nad zwierzęciem.

[źródło: Pixabay.com, autor: Gerd Altmann]

Znany prawdopodobnie każdemu Polakowi papież Jan Paweł II, którego również Kościół czci jako świętego, wielokrotnie podkreślał konieczność propagowania „cywilizacji miłości” w opozycji do szerzącej się współcześnie „cywilizacji śmierci”. Jego nauczanie obejmowało również zagadnienie podporządkowywania sobie świata przyrody przez człowieka: „panowanie, przykazane przez Stwórcę człowiekowi, nie oznacza władzy absolutnej, nie
może być mowy o wolności «używania» lub dowolnego dysponowania rzeczami […] w odniesieniu do widzialnej natury jesteśmy poddani nie tylko biologicznym, lecz także moralnym ograniczeniom, których nie można bezkarnie przekraczać” (Sollicitudo rei socialis).

Chyba każdy, nawet jeśli nie identyfikuje się z katolicyzmem, słyszał o świętym Franciszku z Asyżu. Ale może nie wszyscy wiedzą, że pierwsze na świecie schronisko dla bezdomnych, chorych i zagłodzonych zwierząt założył święty Marcin de Porres – żyjący na przełomie XVI i XVII wieku peruwiański dominikanin, nieślubny syn hiszpańskiego szlachcica i czarnoskórej córki pary murzyńskich niewolników, patron między innymi pojednania na tle rasowym. A XVI-wieczny włoski duchowny, święty Filip Nereusz nader często sprawował Eucharystię z siedzącą mu na ramieniu zaprzyjaźnioną wiewiórką.

Oni wszyscy – i z pewnością wszyscy świadomie przeżywający swoją wiarę katolicy – stanowią potwierdzenie, że nigdy nie wolno człowiekowi pozostawać obojętnym na cierpienie zwierząt, za których los jesteśmy odpowiedzialni przed Bogiem. Biblia mówi przecież: „Człowiek sprawiedliwy uznaje potrzeby swych bydląt, a serce nieprawych okrutne” (Prz 12,10). A stanowiący wykładnię nauki katolickiej Katechizm Kościoła katolickiego stwierdza jednoznacznie: „Zwierzęta są stworzeniami Bożymi. Bóg otacza je swoją opatrznościową troską. Przez samo swoje istnienie błogosławią Go i oddają Mu chwałę. Także ludzie są zobowiązani do życzliwości wobec nich” (2416) oraz: „Sprzeczne z godnością ludzką jest niepotrzebne zadawanie cierpień zwierzętom lub ich zabijanie” (2418).

[źródło: Pixabay.com, autor: DESI MAXWELL]

Autorką tekstu jest Karolina Kalinowska ©

Najnowsze artykuły

“RZECZPOSPOLITA WEGAŃSKA”, CZYLI RZECZ O POLSKICH WEGANACH

Weganizm radzi sobie w Polsce coraz lepiej, ale jak wygląda codzienność polskich wegan? I czy idea wyeliminowania z diety produktów pochodzenia zwierzęcego potrafi łączyć, czy jednak nadal dzieli nasze stoły na pół? Sprawdził to Sławek Jankowski, reżyser filmu „Rzeczpospolita Wegańska”, z ...

czytaj dalej >

“OBIEKTY TESTOWE”. FILM O SZCZURACH I O ROBIENIU DOBREJ NAUKI

"Test Subjects" to nowy film Alexa Lockwooda, poruszający temat testów na zwierzętach. Dokument pokazuje zjawisko presji wywieranej na aspirujących naukowców, by eksperymentowali na zwierzętach w celu zdobycia dyplomów. Trzy byłe doktorantki wspominają swoją walkę z oczekiwaniami ...

czytaj dalej >

BRIGITTE BARDOT I JEJ MANIFEST W OBRONIE ZWIERZĄT

„Ofiarowałam kiedyś swoją młodość i urodę mężczyznom. Dziś ofiarowuję swoją mądrość i to co we mnie najlepsze zwierzętom” powiedziała 17 czerwca 1987 roku, po zakończeniu aukcji, Brigitte Bardot. Aukcji, podczas której wyprzedała cały swój cenny majątek: rodzinne meble, pierwszy odlew ...

czytaj dalej >