fbpx
Etyka i etologia, Zwierzęta

9 POWODÓW, DLA KTÓRYCH NASZE KŁY NIE CZYNIĄ Z NAS MIĘSOŻERCÓW

W dyskusjach prowadzonych przez osoby jedzące mięso z weganami i wegetarianami często pojawia się argument uzębienia, zgodnie z którym fakt posiadania kłów w sposób bezpośredni i oczywisty decyduje o mięsożerności.

Artykuł 9 Reasons Your Canine Teeth Don’t Make You a Meat-Eater autorstwa autorstwa Ashley Capps, którego polskie tłumaczenie prezentujemy poniżej, w 9 krokach rozprawia się z tym mitem. Dziękujemy organizacji Free From Harm za zgodę na jego udostępnienie.

[źródło: Pixabay.com, autor: klimkin]

Jednym z najczęstszych uzasadnień dla jedzenia zwierząt, z którymi spotykają się weganie, jest: „Gdybym miał nie jeść mięsa, nie miałbym kłów!” Tego typu niemal odruchowa reakcja obronna pojawia się zazwyczaj w momencie, gdy osoba jedząca mięso zostaje skonfrontowana z informacjami o rutynowych okrucieństwach związanych z hodowlą zwierząt lub z faktem, że u ludzi nie występuje biologiczna potrzeba spożywania mięsa, mleka ani jajek.

Jest jednak kilka poważnych problemów dotyczących argumentacji opartej na “uzębieniu”, a najjaskrawszy z nich związany jest z przyjęciem założenia, że „obecność kłów = mięsożerność”, bowiem w rzeczywistości z wyjątkiem gryzoni, królików i szczekuszek prawie wszystkie ssaki mają kły. U kilku zwierząt roślinożernych kły są naprawdę imponujące a dodatkowo, jak zobaczycie w galerii poniżej, największe kły wśród wszystkich zwierząt lądowych należą do najprawdziwszego roślinożercy.

Kolejnym problemem związanym z argumentem „uzębienia” jest to, że zakłada on, iż sam fakt posiadania fizycznego atrybutu, który pozwala nam zrobić coś szkodliwego, usprawiedliwia wykonywanie tej czynności kiedy tylko chcemy i niezależnie od naszych rzeczywistych potrzeb. Ludzie są fizycznie zdolni do zadawania wszelkiego rodzaju przemocy („Gdybym nie miał bić ludzi, nie miałbym takich wielkich pięści!“), ale nasza zdolność do wyrządzania krzywdy innym oraz to czy mamy prawo do krzywdzenia innych, to dwie różne rzeczy. Większość ludzi zgodziłaby się ze stwierdzeniem, że wyrządzanie krzywdy jest niewłaściwe w sytuacji, gdy łatwo można tego krzywdzenia uniknąć. A przecież możemy łatwo (i drastycznie) zredukować rozmiar niepotrzebnych krzywd i cierpień, jakie wyrządzamy innym zwierzętom, po prostu dokonując innych wyborów w sklepie spożywczym.

Poniżej znajdziecie kolejne przekonujące powody, dla których nasze kły nie powinny być traktowane jako oznaka mięsożerności, a także zaskakujące zdjęcia niezwyKŁYch roślinożerców.

Powód # 1 na liście pt. “Twoje kły nie czynią z ciebie mięsożercy”: Hipopotam

Hipopotam [źródło: Pixabay.com, autor: Sylwia Głowska]

Nie tylko większość ssaków, w tym te roślinożerne, mają kły, ale też największe kły wśród wszystkich zwierząt lądowych należą do najprawdziwszego roślinożercy: hipopotama. Hipopotamy są terytorialne i niezwykle agresywne. Ich podobne do mieczy kły, które mogą osiągnąć przerażającą długość szesnastu cali (ok. 40 cm), są używane do walki i nie odgrywają żadnej roli w żywieniu. Dieta hipopotama składa się z trawy, na której pasie się o zmierzchu.

Powód # 2 na liście pt. “Twoje kły nie czynią z ciebie mięsożercy”: Goryl

Goryl [źródło: Pixabay.com, autor: Eveline de Bruin]

Goryle są niemal wyłącznie roślinożerne. Goryle górskie preferują dietę składającą się z liści, łodyg, czy pędów i niewielkiej ilości owoców. Dieta goryli nizinnych jest podobna, ale jedzą więcej owoców, a czasem też małe mrówki lub termity. Gigantyczne kły goryli nie mają natomiast nic wspólnego z jedzeniem mięsa.

Powód # 3 na liście pt. “Twoje kły nie czynią z ciebie mięsożercy”: Piżmowiec syberyjski

Piżmowiec syberyjski [źródło: Wikipedia, autor: Николай Усик]

Przywitajcie się z moim małym przyjacielem: jeleniem szablozębnym. Nie, to nie jest photoshop, to tylko mały jelonek z gigantycznymi kłami! Jelenie piżmowe (bo taka jest ich oficjalna nazwa) to roślinożercy żyjący w zalesionych górach Azji Południowej. Mają około 2 stóp wysokości (ok. 60 cm), ważą od 15 do 37 funtów (ok. 7 do 17 kg), a wydłużone, przypominające szable kły, używane są przez samce w sporach terytorialnych lub podczas rywalizacji o partnerki. Zatem jakiego rodzaju pokarm rozrywany jest przez jelenie piżmowe za pomocą tych okrutnych kłów? Żaden. Jego menu to liście, kwiaty, trawy, mchy i porosty.

Powód # 4 na liście pt. “Twoje kły nie czynią z ciebie mięsożercy”: Dżelada brunatna

Dżelada brunatna [źródło: Reddit.com, autor: The_Red_Knight38]

Dżelady są jedynymi naczelnymi, które jedzą głównie trawę – źdźbła trawy stanowią do 90% ich diety. Reszta to kwiaty, kłącza, korzenie, zioła, małe rośliny, owoce, pnącza, krzewy i osty. Sporadycznie jedzą owady. Dżelady wykorzystują swoje ostre, dwucalowe (ok. 5 cm) kły do atakowania rywali lub potencjalnych drapieżników.

Powód # 5 na liście pt. “Twoje kły nie czynią z ciebie mięsożercy”: Wielbłąd

Wielbłąd [źródło: https://www.flickr.com/photos/theboybg/3755484482, autor: Ben Geach; CC license]

Wielbłądy są roślinożercami o przeciętnej długości życia 40 lat. Jedzą liście, suche trawy i pustynną roślinność – głównie kolczaste rośliny. Ostre kły w górnej i dolnej szczęce umożliwiają kruszenie drzewiastych roślin na żywność.

Powód # 6 na liście pt. “Twoje kły nie czynią z ciebie mięsożercy”: Pekari

Pekari [źródło: https://when-the-river-wont-flow.blog/2018/07/27/1375/]

Pekari jest futrzanym kuzynem świni, żyjącym na pustyniach południowo-zachodnich Stanów Zjednoczonych oraz w Ameryce Środkowej i Południowej. Zasadniczo roślinożerne, pekari jedzą różnorodne rodzime pokarmy roślinne, w tym agawę, jadłoszyn, opuncję, korzenie, bulwy, orzechy oraz inne owoce i rośliny. Ich przypominające włócznie zęby służą do samoobrony, a także do rozrywania kaktusów, które są podstawowym źródłem ich pożywienia. Dzięki ci, mała futerkowa świnio, za pokazanie nam, że wiele roślinożernych zwierząt również ma kły – i to nierzadko olbrzymie, groźne i mocne.

Powód # 7 na liście pt. “Twoje kły nie czynią z ciebie mięsożercy”: Anatomia porównawcza

[źródło: Pixabay.com, autor: Tumisu]

W swojej nowej książce pt. „Czy masz coś przeciwko, jeśli zamówię cheeseburgera”? Sherry F. Colb omawia porównawczą anatomię mięsożerców, wszystkożernych i roślinożerców:

Ssaki mięsożerne i wszystkożerne mają wiele fizycznych cech, które sprawiają, że dobrze nadają się do zabijania i rozdzierania ofiary. W stosunku do wielkości głowy mają szeroko otwierającą się paszczę; prosty przegub szczękowy, który działa jak stabilny zawias umożliwiając skuteczne krojenie, ale który jest nieodpowiedni do ruchu z boku na bok; wreszcie zęby przypominające sztylety rozstawione w taki sposób, aby uniknąć uwięzienia żylastych resztek. Mają też ostre pazury. Ssaki mięsożerne i wszystkożerne mają dodatkowo ogromne żołądki, umożliwiające zjadanie dużych ilości pożywienia, co jest ważną cechą u zwierząt, które zabijają średnio tylko około jedną ofiarę na tydzień.  Zwierzęta te mają również bardzo niskie pH żołądka (co oznacza, że ich żołądki są bardzo kwaśne), co umożliwia rozkład wysoce skoncentrowanego białka, a także zabijanie niebezpiecznych bakterii, które zwykle kolonizują rozkładające się mięso.

… Każda z tych cech umożliwia lwu lub niedźwiedziowi wykorzystanie swojego ciała do zabicia ofiary. Natomiast zwierzęta roślinożerne mają mięsiste wargi, wąsko otwierającą się paszczę, gruby i muskularny język oraz znacznie mniej stabilny, ruchomy staw szczęki, który ułatwia żucie, rozgniatanie i rozcieranie pokarmu. Roślinożercom na ogół brakuje również ostrych pazurów. Dzięki tym wszystkim cechom zwierzęta roślinożerne są dobrze przystosowane do jedzenia roślin, które dostarczają składników odżywczych po mechanicznym uszkodzeniu ich ścian komórkowych za pomocą żucia, czyli procesu wymagającego rozgniatania pokarmu ruchem bocznym – w przeciwieństwie do połykania go w dużych kawałkach, tak jak zwierzęta mięsożerne lub wszystkożerne połykają mięso.

Zwierzęta roślinożerne mają układ trawienny, w którym żołądek nie jest tak przestronny jak u mięsożernych czy wszystkożernych. Jest to rozwiązanie odpowiednie w przypadku diety roślinnej, która wymaga bardziej regularnego spożywania mniejszych porcji roślin (które są nieruchome i w związku z tym łatwe do zdobycia). Zwierzęta mięsożerne muszą natomiast wpierw upolować swoją ofiarę, a zatem pożywiają się rzadziej i łapczywiej. Żołądek roślinożercy ma również wyższe pH niż u mięsożercy czy wszystkożercy (co oznacza, że jest mniej kwaśny), prawdopodobnie dlatego, że rośliny zwykle nie są  źródłem niebezpiecznych bakterii, tak jak ma to miejsce w przypadku gnijącego mięsa. Jelita cienkie roślinożerców są dość długie, co pozwala na czasochłonny i kompleksowy rozkład węglowodanów obecnych w roślinach. Anatomia ludzi niemal pod każdym względem bardziej przypomina anatomię roślinożerców (takich jak goryl i słoń) niż gatunków mięsożernych i wszystkożernych. Nasze usta nie otwierają się szeroko, nasze zęby nie są wyjątkowo ostre (nawet nasze „kły”), a nasze wargi i języki są muskularne. Nasze szczęki nie są zbyt stabilne (i dlatego łatwo byłoby je zwichnąć w walce z ofiarą), ale są dość ruchome i umożliwiają ruch z boku na bok, który ułatwia miażdżenie i rozcieranie roślin.

Nasze żołądki są tylko umiarkowanie kwaśne, co nabiera znaczenia np. w Święto Dziękczynienia, gdy nawet nieznacznie niedogotowane obiady z mięsa indyka powodują wiele przypadków zatrucia pokarmowego bakteriami wywołującymi choroby, które łatwo przeżywają w naszych żołądkach. Podobnie jak zwierzęta roślinożerne, i odwrotnie niż mięsożerne, czy wszystkożerne, mamy długie jelita cienkie, umożliwiające trawienie złożonych węglowodanów. Proces ten rozpoczyna się w naszych ustach, gdzie, podobnie jak roślinożercy, mamy również enzymy trawiące węglowodany.

Czy to oznacza, że ludzie nie są w stanie jeść i trawić produktów pochodzenia zwierzęcego? Oczywiście nie. Dysponując bronią do zabijania zwierząt, nie potrzebujemy zębów jak sztylety, a dzięki obróbce cieplnej mięsa zwykle możemy uniknąć problemów z żołądkiem, który nie jest przystosowany do zabijania patogenów zamieszkujących surowe mięso.

Pomimo naszej elastyczności w kwestii możliwości przyjmowania pokarmów pochodzenia zwierzęcego pozostaje jednak jasne, że pod względem anatomicznym jesteśmy lepiej przystosowani do pożywienia roślinnego… Żywność pochodzenia zwierzęcego jest dla nas zbędna, a jej przyjmowanie niesie ze sobą szereg obciążeń i ryzyk. Podczas gdy korzystne jest, aby złożone węglowodany roślinne powoli przedostawały się przez nasze bardzo długie jelita cienkie, to nie można tego samego powiedzieć o mięsie przez dłuższy czas gnijącym w naszych jelitach.

Choć wiele osób lubi produkty pochodzenia zwierzęcego, to natura nie zobowiązuje nas do ich jedzenia, ani nie nagradza nas dobrym zdrowiem za ich spożywanie. Nasza natura różni się znacznie od natury lwów, a nasze wybory dotyczące tego, co jemy, są daleko bardziej elastyczne. Poddawane też być mogą kontroli moralnej. Tam, gdzie mamy inny wybór – a właściwie zdrowszy wybór – do którego nasza anatomia i fizjologia dobrze nas wyposażyły, nie możemy po prostu przywoływać natury dla usprawiedliwiania tego, co robimy. Oskarżanie lwów o niemoralność w związku z jedzeniem przez nie innych zwierząt jest niedorzeczne – ale my nie jesteśmy lwami”.

Pełny fragment (z cytatami), z którego pochodzi ten tekst, znajdziecie w artykule Sherry Colb z Free from Harm pt.  “Two Arguments for Eating Animals: It Natural and Animals Do It Too” (artykuł w wersji angielskiej).

Powód # 8 na liście pt. “Twoje kły nie czynią z ciebie mięsożercy”: Nauka potwierdza, że ludzie nie mają biologicznego zapotrzebowania na produkty pochodzenia zwierzęcego

[źródło: Pixabay.com, autor: Elias Sch.]

Wiodące organizacje działające na całym świecie na rzecz ochrony zdrowia, zarówno rządowe jak i publiczne, potwierdzają, że dieta wegańska jest nie tylko odpowiednią opcją dla osób w każdym wieku, ale że spożywanie pokarmów roślinnych zamiast pokarmów pochodzenia zwierzęcego może przynieść znaczące korzyści zdrowotne, w tym zmniejszenie częstości występowania otyłości, cukrzycy, wysokiego ciśnienia krwi, wysokiego poziomu cholesterolu, zawału serca, udaru mózgu i niektórych rodzajów raka.

Amerykańska Akademia Żywienia i Dietetyki (American Academy of Nutrition & Dietetics), najstarsza i największa organizacja zajmująca się dietą i żywieniem i jednocześnie główny autorytet Stanów Zjednoczonych w tym zakresie również uznaje, że ludzie nie mają biologicznego zapotrzebowania na produkty pochodzenia zwierzęcego: „Zgodnie ze stanowiskiem Amerykańskiego Stowarzyszenia Dietetycznego odpowiednio zaplanowane diety bezmięsne, w tym dieta wegetariańska i wegańska, są zdrowe, odpowiednie pod względem odżywczym i mogą przynieść korzyści zdrowotne przyczyniając się do zapobiegania i leczenia niektórych chorób. Dobrze zaplanowane diety bezmięsne są odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia, w tym dla kobiet w ciąży i laktacji, w okresie niemowlęctwa, dzieciństwa i dojrzewania, a także dla sportowców”. Po więcej informacji na ten temat odsyłamy do artykułu: “Catching Up With Science: Burying the “Humans Need Meat” Argument” (artykuł w wersji angielskiej).

Powód # 9 na liście pt. “Twoje kły nie czynią z ciebie mięsożercy”: Masz wybór

Krowa w urządzeniu przytrzymującym do uboju [źródło: freefromharm.org, autor: Elige Veganismo]

Wiele osób twierdzi, że jedzenie zwierząt jest „naturalne” – a zatem moralnie neutralne – ponieważ inne zwierzęta jedzą zwierzęta. Trzeba jednak pamiętać, że poza kilkoma wyjątkami, kiedy ludzie zabijają inne zwierzęta w celach spożywczych, nie robią tego, co zwierzęta robią w naturze. Ludzie nie mają biologicznej potrzeby spożywania mięsa ani żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego, aby być zdrowymi. Kiedy zwierzęta zabijają inne zwierzęta w celu ich zjedzenia, robią to, co muszą, aby przeżyć; nie mają w tej kwestii wyboru. Z kolei większość ludzi ma wybór. A zatem, kiedy ludzie mający dostęp do produktów roślinnych decydują się na jedzenie zwierząt – bo po prostu mogą, lub dlatego, że lubią jego smak – to nie zabijają z konieczności, tak jak to się dzieje w przypadku zwierząt (i ludzi w sytuacjach kryzysowych). Niezależnie od tego, czy mówimy o lwie, który poluje na bawoła, czy o człowieku w odległym lub zubożałym miejscu bez alternatywy dla diety mięsnej: są to akty przetrwania, które nie są równoznaczne z, ani nie uzasadniają niepotrzebnej eksploatacji i zabijania zwierząt dla zysku i dla przyjemności.

Zwierzęta hodowlane to indywidualne istoty o różnych osobowościach i emocjach, tak jak nasze własne koty i psy. Czują sympatię, tworzą głębokie przyjaźnie, pragną być bezpieczne i szczęśliwe oraz wolne od strachu i bólu. A przede wszystkim łączy je z nami pragnienie dalszego życia. Zatem kiedy mamy dostęp do produktów roślinnych i wiemy, że nie mamy potrzeby spożywania produktów pochodzenia zwierzęcego, to kwestia jedzenia zwierząt sprowadza się do jednego, podstawowego pytania: czy mając swobodę wyboru naprawdę wolisz wyrządzać niepotrzebną krzywdę i cierpienie, czy jednak się od tego powstrzymasz..?


O Autorce

Ashley Capps zdobyła tytuł magistra w twórczym pisaniu na Warsztatach Literackich Uniwersytetu Iowa. Jej pierwszy tomik poezji to „Mistaking the Sea for Green Fields”. W 2011 r. uczestniczka programu grantowego The National Endowment for the Arts Fellowship. Pracuje jako pisarka, redaktorka i badaczka specjalizująca się w dobrostanie zwierząt hodowlanych. Rzeczniczka weganizmu. Ashley pisała dla wielu organizacji zajmujących się prawami zwierząt, pracuje dla Free From Harm, jest także pisarką i badaczką w A Well-Fed World oraz dyrektorem ich kampanii Humane Facts. Więcej informacji na temat jej poezji i rzecznictwa można znaleźć na jej stronie internetowej.

O autorze

Podobne wpisy

Pozostaw komentarz

Pozostaw komentarz